Zamknij Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
MAN 2025

Japończyk z chińskim sercem

Mazda 6e

Udostępnij

Zachwyca wyglądem, szokuje jakością i rozpieszcza detalami. Takiej Mazdy do tej pory Mazda nie miała, choć Japończycy potrafią rysować ładne samochody. No właśnie, Japończycy. Ile w elektrycznym sedanie Japonii i czy kogoś to w ogóle obchodzi?

Mazda 6e to model, który z jednej strony zastępuje uwielbianą przez wielu spalinową „szóstkę”, z drugiej otworzył nowy rozdział w historii japońskiej marki. Choć auto ma na efektownym grillu znane logo, wysuwany spoiler i sporo smakowitych detali, powstaje w Chinach we wspólnej fabryce Changan-Mazda w Nankinie. To wyniku długoletniej kooperacji między Mazdą a chińskim Changan Automobile i pierwszy samochód z całej rodziny elektryków. Drugi też już wjechał do Polskich salonów – to elektryczny SUV CX-6e, a w kolejce czekają następne.

W Chinach auto znane jest pod nazwą Mazda EZ-6, a protoplasta albo brat bliźniak, jak chcą inni, to Deepal L7 i Nevo A07. Wersja eksportowa mazdy to nic innego jak 6e – czytelny sygnał napędu i rozmiaru.

Skąd pomysł, by elektryka budować z chińczykami? Odpowiedź jest prosta. Technologia, której Mazda nie ma, ale ma ją Changan. Platforma, napęd, baterie, układ jezdny, hardware no i software – to wszystko pochodzi od chińskiego partnera. Co daje Mazda? Design, znane i cenione przez Europejczyków logo i umiejętność dostrojenia zawieszenia do europejskich gustów.

 

Pierwsze wrażenia? Wow

Jeszcze zanim usiądziesz za kierownicą, Mazda 6e robi piorunujące wrażenie. To pięciodrzwiowy liftback o dynamicznych proporcjach, które wydają się spójne z kierunkiem stylistycznym Mazdy. Długa maska, muskularne nadkola i bardzo płynnie opadającym tył z elektrycznym spoilerem robią efekt. Ważne są też detale – podświetlany przedni grill-panel (znak rozpoznawczy EV bez klasycznej chłodnicy) estetyczne, aerodynamiczne 19-calowe felgi, dekory, proste linie i subtelne, ale ważne wloty powietrza. Wszystko to nadają 6e charakteru bardziej eleganckiego GT niż zwykłego kompaktowego sedana.

Wnętrze zgodne jest z najnowszymi trendami: minimalistyczna deska, duży 14,6-calowy ekran multimedialny, 10,2-calowy cyfrowy zestaw wskaźników i opcjonalny system Head-Up Display to rozwiązania, które — choć obecne w wielu konkurencyjnych EV — tutaj dają poczucie nowoczesności. Ale to, co robi najlepsze wrażenie to jakość i materiały. Jak na segment D, jest znacznie lepiej, niż u niejednego konkurenta.

Śmiem twierdzić, że tak zaprojektowanej i wykończonej Mazdy, Mazda jeszcze nigdy nie miała. Owszem nieco inna jest tutaj filozofia obsługi, fotel zamocowany jest ciut za wysoko, ale to jest cena współpracy z chińskim partnerem. Chińczyki tak po prostu mają. Inny przykład? Ograniczenie liczby przycisków i przeniesienie wielu funkcji do ekranu. Obsługa choćby świateł, lusterek czy wycieraczek odbywa się tutaj nie tradycyjną dźwignią a suwakiem na dużym wyświetlaczu. Ale są i dobre wiadomości. Po pierwsze można się do tego przyzwyczaić, po drugie Chińczycy potrafią słuchać i szybko wprowadzają zmiany. Kolejna chińska Mazda, CX-6e ma już tradycyjną dźwignię wycieraczek. Czy to ukłon w stronę europejskiego klienta?

 

Przydałoby się więcej

Mazda 6e w Europie oferowana jest w dwóch wersjach baterii i napędu:
– EV, czyli jakby wersja standard (68,8 kWh LFP): 245 KM, 320 Nm, zasięg do 479 km według WLTP.
– EV Long Range (80 kWh NMC): 258 KM, 320 Nm, zasięg do 552 km.

W obu przypadkach napęd trafia na tylną oś, co Mazda uzasadnia sportową charakterystyką prowadzenia i zachowaniem równowagi mas w elektryku segmentu D. Szkoda, przydałby się napęd na cztery koła. Op®ócz tego do wyboru są dwie wersje wyposażenia Takumi i

Takumi Plus.

Dane techniczne wyglądają jednak dobrze także w innych kategoriach: przyspieszenie 0–100 km/h w okolicach 7,6 s i prędkość maksymalna około 175 km/h to wartości, które czynią z 6e auto nie tylko praktyczne, ale i dynamiczne. Rysą na tym niemal kryształowym wizerunku są moce ładowania. O ile w wersji z mniejszą baterią 165 kW wystarczy, bo pozwala uzupełnić energię od 10 do 80 proc. w około 24 minuty, tak w wersji Long Range, czyli takiej, która stworzona jest do dłuższych wyjazdów, spada do 90 kW. Niepojęte. Na ładowarce spędzić zatem będzie trzeba aż 47 minut. I to przy dobrych wiatrach.

 

Bo w Europie tak lubimy

Włożono jednak naprawdę sporo pracy, by pod względem charakteru prowadzenia auto trafiało w europejskie gusta. Auto nie jest tak miękkie, jak lubią Chińczycy. Na gorszych nawierzchniach, zwłaszcza w miastach i na lokalnych drogach, twardsze poprzeczne nierówności potrafią być nawet mocno odczuwalne. To nie jest miękka limuzyna, a raczej auto, które wymaga od kierowcy, ale też od drogi minimum przyzwoitości. Pierwsze kilometry za kierownicą Mazdy 6e przekonują jednak, że si udało i że to auto z charakterem.
Do tego napęd tylnej osi daje poczucie pewności i naturalnej reakcji układu jezdnego — auto nie jest nadmiernie odcięte od kierowcy, jak często bywa w chińskich EV-ach o napędach nawet 4x4 z mocno interweniującymi systemami.

Zasięg realny w trasie przy umiarkowanym tempie i łagodnej jeździe zbliża się do deklarowanych wartości WLTP, bo spalanie też okazuje się rozsądne. To 17–18 kWh na setkę. Przy szybszym tempie autostradowym naturalnie wyraźnie spada. Przy dobrych warunkach baterię 80 kWh można efektywnie wykorzystać do ponad 500 km bez obaw o częste postoje.

Co naprawdę zaskakuje?

Pierwsze zaskoczenie przychodzi szybciej, niż można się spodziewać – to sposób, w jaki ten samochód się prowadzi. Elektryczna Mazda nie sprawia wrażenia kolejnego „tabletu na kołach”. Układ kierowniczy jest precyzyjny, naturalny w reakcjach, a napęd na tylną oś daje poczucie równowagi, którego w tej klasie EV często brakuje. To zaskakujące, ale to auto, które prowadzi się po „mazdowemu”, z wyczuwalnym środkiem ciężkości i przewidywalnym zachowaniem w zakrętach.

Drugim zaskoczeniem jest jakość wykonania kabiny. Mimo że samochód powstaje w Chinach, nie ma tu miejsca na tanie kompromisy. Materiały są przyjemne w dotyku, spasowanie elementów bardzo dobre, a ergonomia dopracowana. Mazda wyraźnie pilnowała, by 6e nie zatraciła swojego charakteru i nie została zredukowana do globalnego, bezosobowego EV.

Trzecia niespodzianka to realna efektywność napędu. Deklarowany zasięg nie jest marketingową fantazją – przy przepisowej jeździe poza miastem i umiarkowanej prędkości autostradowej Mazda 6e potrafi bardzo rozsądnie gospodarować energią. To ważne, bo w codziennym użytkowaniu daje kierowcy spokój, a nie ciągłe zerkanie na procenty baterii.

Co może się nie spodobać?

Nie każdy zaakceptuje fakt, że to Mazda produkowana w Chinach. Dla części klientów, szczególnie tych przywiązanych do japońskiego rodowodu marki i hasła „crafted in Japan”, którym Mazda nas karmiła przez lata, może to być bariera psychologiczna, nawet jeśli jakość wykonania broni się w praktyce.

Drugim potencjalnym problemem jest inne podejście do obsługi różnych funkcji auta. Tak, tabletoza zastąpiła tutaj guzikologię, a szczytem niewygody jest obsługa wycieraczek czy świateł suwakiem na ekranie. Ale i to się zmienia.

Trzeci problem? Mazda 6e to elektryk, a więc nie trafi w gusta kierowców, którzy chcieliby czegoś przejściowego w postaci hybrydy plug-in czy klasycznego benzyniaka. Dla flot i klientów prywatnych bez dostępu do własnego ładowania może to być czynnik wykluczający.

 

Naszym zdaniem

Mazda 6e debiutuje w Polsce z ceną bazową od ok. 198 200 zł (Takumi), a bogatsze wersje przekraczają 210 000 zł. To pozycjonuje ją w segmencie elektrycznych sedanów/fastbacków, gdzie głównymi rywalami są m.in. Tesla Model 3, BMW i4 czy VW ID.7.

Mazda może okazać się jednym z ciekawszych aut EV na rynku. To połączenie japońskiego designu z chińską technologią. I nic w tym złego, bo to pozwala Mazdzie może nie przegonić czołówkę, ale z pewnością ją dogonić. Auto ma dobre osiągi, nieco małe moce ładowania, ale elegancki, wyróżniający się design i wysoką jakość wykonania.

To auto, które nie tylko sprawdza się w codziennym użytkowaniu, ale ma też szansę zdobyć uwagę klientów szukających alternatywy dla dotychczasowych liderów segmentu. Szczególnie mocne wyróżnienie w testach bezpieczeństwa i dobrze zestrojone podwozie czynią z Mazdy 6e poważnego pretendenta w rywalizacji o elektroniczne serca polskich i europejskich kierowców. No a jak ktoś nie gustuje w sedano-liftbackach, Mazda ma już elektrycznego SUV-a. To CX-6e.

Mazda 6e EV Long Range Takumi Plus

Długość/szerokość/wysokość/rozstaw osi w mm

4921/1890/1491/2895

Masa własna/dopuszczalna w kg

1952/435 kg

Średnica zawracania między krawężnikami w m

11,6 m

Silnik

jeden silnik EV – tylna oś

Moc maksymalna KM

245

Maksymalny moment obr. przy obr/min.

320 Nm

Prędkość maksymalna w km/h

175

Przyspieszenie 0–100 km/h

7,8 s

Średnie zużycie energii wg WLTP na 100 km

16,5 kWh/100 km

Cena wersji podstawowej w zł

198 200 zł.

Cena wersji testowanej w zł

212 500 zł.

Wartość rezydualna INFO-EKSPERT

30 tys. km po 36 msc.

56,4 %